The Birks of Aberfeldy

Co można zrobić z wolną środą? Siedzieć w domu i oglądać filmy? A może poczytać książkę? Nie powiem, są to atrakcyjne propozycje, ale nie tym razem. Moje nogi rwały się choćby na mały spacer, ale gdzieś indziej niż w Perth. Także tym razem padło na Aberfeldy, w którym jeszcze nas nie było i bardzo przyjemną i malowniczą trasę The Birks of Aberfeldy (ładną mimo niesprzyjającej pogody, na szczęście bez deszczu). Skoro zostało postanowione, tak też uczyniliśmy. Wskoczyliśmy rano w autobus i po około półtorej godziny wysiedliśmy w małym i w zasadzie przyjemnie wyglądającym miasteczku.

P1000937

Ścieżka zaczyna się w samym mieście, od kamiennej bramy upamiętniającej żołnierzy z I wojny światowej. Można pomyśleć, że ma być jak portal przenoszący nas do innego świata. Może do przeszłości? Albo przyszłości? I tak po pokonaniu tej bariery znaleźliśmy się w lesie, spod liści wybijały się pierwsze kwiaty, obok szemrał strumień. Chyba trafiliśmy do jakiejś bajki.. Toż to dopiero połowa lutego!

P1000945

Na kamieniach dostrzegłam złote napisy. Jakaś szkocka poezja i nietrwała próba jej uwiecznienia na skałach. Po schodach do góry i o dziwo była zwykła droga, ale szlak prowadził nas dalej. „Picnic area”, parking i w końcu zaczęliśmy się oddalać od wszelkich dźwięków miasteczka. Pomocny przy tym był szum całkiem bystrego strumienia (a może już małej rzeczki?). Ścieżka się rozdwajała przy moście. Uznaliśmy że ciekawiej będzie przejść przez niego i później wracać drugą stroną. Za każdym razem gdy jestem w takich miejscach, przekonuję się, że przyroda jest niesamowita, nawet zimą. A może szczególnie teraz i w tym miejscu? Woda, kaskady, omszałe drzewa. Czułam się jak w jakimś lesie z baśni, takim trochę mrocznym, ale niegroźnym. Nawet słońce postanowiło czasem się pokazać. Napotkaliśmy również ciekawy pomnik. Oto na drewnianej ławeczce siedział sobie poeta. I z palcem w zeszycie patrzył przed siebie. Zaniemówił i znieruchomiał na wieki. Może z jakimś wierszem na ustach? A może myślał o kimś wyjątkowym?

P1000981

Cała ta ścieżka zachęca miejscowych, jak i przyjezdnych z okolic, do spaceru. Dlaczego? Jest tu urokliwie. No, ale to nie wszystko! Co krok napotykaliśmy wodospady. Mniejsze i większe. Zaskakujące spacerowiczów to z lewej strony to z prawej. Kiedyś, nawet nie tak dawno, wodospady widziałam tylko w telewizji. A wystarczyło tylko dać się ponieść stopom by zobaczyć je w rzeczywistości.

P1010023

P1010069

Ostatni z wodospadów jest największy i przewieszony został nad nim most. Ten szum spadającej wody uderza głęboko w świadomość. Przestaje się go słyszeć, zaczyna się go czuć. A kaskady wody spadają bez ustanku, niestrudzone wysokością i drogą przebytą z gór. W stronę morza.

P1010106

Tego dnia spotkaliśmy jeszcze dziwne stado owiec. Ktoś mógłby powiedzieć, że owce jak owce, wszędzie takie same, a w szczególności w Szkocji. Może i tak, ale te wyczuwało się na dość dużą odległość. No i mieliśmy cały czas wrażenie jakby nas obserwowały. To było dziwne, Michał nawet uznał, że może właśnie te stworzenia nieskalane myślą osiągnęły to, czego ludzie od wieków nie potrafią – swoiste katharsis. W nieopisanej szczęśliwości przeżuwają trawę i inne napotkane rośliny. Kto wie? He he!

P1010158

P1010154

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s