Szybki skok do Anglii – Carlisle

Od czasu do czasu każdy musi zrobić coś inaczej. Pójść do pracy inną drogą, wypić herbatę nie w swoim ulubionym kubku, albo zamiast na północ pojechać na południe. Tak nas dopadło, więc na dwa dni zmieniliśmy Szkocję na Anglię. W zasadzie Carlisle to prawie szkocka mieścina, a bardzo skrajna angielska. To w tym rejonie sławetni Rzymianie postawili mur Hadriana. Nazwany imieniem cesarza mur miał odgrodzić rzymską wówczas Brytanię od żyjących na terenach obecnej Szkocji Piktów. Szybka decyzja i w kilka godzin już byliśmy na miejscu. Do hotelu wręcz wepchnął nas wiatr. Akurat przechodził kolejny zimowy front atmosferyczny z nad Atlantyku. Pogoda zapowiadała się wspaniała…

P1010224

Carlisle okazało się niewielką miejscowością, w zasadzie przypominającą nasze Perth. W poszukiwaniu nowych i ciekawych miejsc w pierwszej kolejności wybraliśmy się do katedry. Już kolor kamieni, z których została postawiona wyróżniał ją od innych, które do tej pory udało nam się zobaczyć. Pierwsze porównanie: tak wysokie i potężne! A zaraz po tym uświadomiliśmy sobie, że te wszystkie ruiny katedr w Szkocji musiały wyglądać podobnie, tylko tutaj ich nie niszczono. Pełni zapału weszliśmy do środka. Za każdym razem nie wiem czego mam się spodziewać wewnątrz tych wielkich budowli. I za każdym prawie razem jestem przytłoczona prostym pięknem, nieprzesadnym zdobnictwem, umiarem. Jeśli wydawało mi się, że z zewnątrz katedra była duża, to zmieniłam zdanie – była ogromna!

P1010290

P1010294

Przy wejściu przywitał nas sympatyczny, starszy pan, który okazał się emerytowanym anglikańskim księdzem. Poszliśmy swoimi ścieżkami, tak jak lubimy, rozglądając się w każdym możliwym kierunku. Moją uwagę przykuły organy. Były ogromne i piękne. Automatycznie porównałam je z tymi, które pamiętam z limanowskiej bazyliki, ehh, w zasadzie nie było czego porównywać. Sklepienie zdobi wyobrażenie nieboskłonu, błękit upstrzony gwiazdami. Kiedy oboje wpatrywaliśmy się w główny witraż ponownie podszedł do nas ksiądz i zapytał czy zwróciliśmy uwagę na anioły pod sufitem. Okazało się, że każdy z tych małych aniołków był inny. Jakoś zupełnie inaczej wygląda kościół, w którym zadzierając głowę do góry można uśmiechnąć się do ciekawskich twarzyczek i zapatrzeć w gwiazdy. Ten człowiek opowiadający nam z uśmiechem ledwie kawałek historii tego miejsca był kompletnie na swoim miejscu, swoją wiedzą dzielił się umiejętnie i ciekawie, a do tego jakoś stawał się nieodłącznym elementem tej świątyni. Zapomniałabym dodać, że świątynia w dużej mierze zbudowana została z kamieni pochodzących z rzymskiego muru Hadriana. Dobry budulec nie mógł się przecież marnować.

P1010319

P1010323

P1010300

P1010347

P1010316

Drugim punktem wartym zobaczenia był zamek. Lubimy zamki, szczególnie takie, po których można się poszwendać swobodne, wchodzić w różne zakamarki. Niestety okazało się, że akurat ta budowla nie zdradzi nam swoich sekretów, bo była zamknięta. No przecież nie ma turystów zimą.. A my to co (w Carlisle byliśmy we wtorek i środę, a otwarte było tylko w weekendy)? Także napatrzyliśmy się mury i zawróciliśmy, by rozpocząć spacerowanie po wszelkich uliczkach miasta. Nota bene, pogoda nas nie rozpieszczała – na zmianę ze słońcem pojawiał się ulewny deszcz, który w pewnym momencie zmienił się w grad, a później przeszedł w śnieg. W zasadzie w śnieżycę. Nasze ulubione szukanie skrytek w takich warunkach było dodatkową atrakcją. A my byliśmy atrakcją dla miejscowych, gdy obszukiwaliśmy trzystuletnią armatę w zamieci na oczach zdziwionych schowanych pod daszkami miejscowych.

P1010408

P1010375

P1010232

P1010383

P1010388

P1010389

P1010422

P1010454

P1010445

P1010482

Dzień drugi okazał się łaskawszy więc ruszyliśmy śladem szlaku muru Hadriana. Rzeka, parki, no i w zasadzie tyle. Ładnie i przyjemnie, ale takich miejsc jest na świecie mnóstwo, chyba oczekiwaliśmy czegoś więcej. Żeby zobaczyć choć kawałek samego muru należało jechać dość daleko za Carlisle. Nie mieliśmy na to wystarczająco dużo czasu, więc tym ruinom musieliśmy powiedzieć: innym razem. Poszwendaliśmy się trochę po mieście i trzeba było wracać.

P1010531

Czy zawitamy jeszcze w te regiony? Pewnie tak, przecież chcąc jechać na południe musimy minąć w końcu resztki muru. Może wtedy pogoda będzie lepsza, jak i nasz odbiór okolicy. Poza tym trzeba jeszcze kiedyś odwiedzić pub polecany przez samego Gandalfa.

P1010547

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s