Milioner z Chorwacji

Mężczyzna z wyspy Hvar jest po czterdziestce. Zabrał nas do swojego paroletniego auta klasy Opel Astra wprost spod ceglanej kapliczki na skraju Makarskiej. Dopiero świtało, ale sen uciekał szybko pokonany przez uroki jazdy Magistralą Adriatycką i pełnej serpentyn drogą łączącą ją z najdłuższą chorwacką autostradą. Poczucie nierealności i senności umilały głośne brzmienia lokalnej muzyki. Rzecz to bardzo specyficzna w krajach dawnej Jugosławii, ale tam większość ludzi słucha lokalnej folkowej muzyki, która jest zdecydowanie popularniejsza od anglosaskiego popu. Znakomicie się te rytmy komponują z mijanym górami i morzem.

Nasz dobrodziej jechał do Splitu w interesach. Szybko okazał się rozmownym człowiekiem, skorym do opowiadania o sobie. Zaprosił nas na kawę, za którą nie pozwolił nam zapłacić, tłumacząc nam, że pieniądze nie mają żadnego znaczenia. Nie można bowiem za nie kupić miłości, szczęścia ani zdrowia. Na takie dictum nie było co więc nalegać.

Człowiek z Hvar żalił się na współczesny świat goniący tylko za pieniędzmi. Na zapracowanych ludzi nie mających czasu dla rodziny, do których niestety też się zalicza. Sam ma działalność gospodarczą i nie ma czasu na nic innego. Tęsknym głosem wspominał czasy, gdy pracował jako urzędnik – regularne godziny pracy, wolne weekendy i święta. Spytałem dlaczego do tego nie wróci, może warto by było się przekwalifikować i znów zacząć żyć spokojnym życiem, spędzać soboty i niedziele bez trosk o interesy. Mężczyzna z Hvar tylko westchnął za kierownicą i cicho powiedział, że jest już za późno na to. Zainwestował w swoją firmę przewozową 5 milionów euro i nie może się wycofać.

Był milionerem, który narzekał na przepracowanie i przekleństwo bogactwa. Nie jestem pewien czy mówił prawdę ale chyba tak. Potrafię uwierzyć, że kto ma pieniądze ciężko zapracowane przez siebie, narzeka na brak czasu. Z drugiej strony, kto ma czas, zwykle narzeka na brak pieniędzy. Ot, paradoksy ludzkiej natury – tęsknimy za tym czego nam brakuje.

Pożegnaliśmy się z nim przy bramkach wjazdowych na autostradę pod Splitem. Słońce już mocno rozgrzało powietrze. Na poboczu stało kilka namiotów. A my znów łapaliśmy od nowa.

IMG_0464

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s