Tęskno do gór – Ben Vrackie

Cóż poradzić – jesteśmy uzależnieni od gór, od wędrówek, od bycia w drodze. Najpiękniejsze jest to, że czasem nie trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko, by poczuć się właśnie jak zdobywca nowej ziemi. Ben Vrackie był chyba pierwszą górą, na którą wyszliśmy po przeprowadzce do Szkocji. Szczyt położony stosunkowo niedaleko, prowadzi na nią dobrze wyznaczony szlak z Pitlochry. Pogoda zapowiadała się ładna, więc pojechaliśmy. Był początek kwietnia 2014 roku.DSC04909

Wysiedliśmy na stacji kolejowej, gdzie przywitał nas niecodzienny pan kolejarz:DSC04817

Po tym odnaleźliśmy się w przestrzeni, co nie jest trudne w miasteczku tej wielkości, jednak właściwą drogę trzeba znaleźć – tu jak zawsze niedościgniony jest Michał. Szlak rozpoczyna się kilka kilometrów za Pitlochry, także czekał nas dodatkowy spacerek. W słońcu, wśród kwitnących drzew można było iść godzinami. DSC04825

I tak szliśmy widząc wyłaniające się przed nami szczyty. Zanim jednak dotarliśmy do właściwego miejsca rozpoczynającego drogę na Ben Vrackie, trafiliśmy na małą gorzelnie. Z ciekawości weszliśmy, a tam miły pan opowiedział nam o swojej pracy, dał spróbować piwa prosto z beczek. Dodał także, że jeśli chcemy jakieś kupić to tu obok jest pub przy hotelu i tam je sprzedają. Czy chcemy? Ba! Także zaopatrzeni w lokalne piwo ruszyliśmy wesoło przed siebie. I szliśmy, a wokół nas robiło się coraz bardziej dziko i pusto. Wrzosy, przestrzeń i góry.

DSC04840

 

 

 

 

 

DSC04844

 

DSC04852

I w takich okolicznościach przyrody doszliśmy do przyjemnie wyglądającego jeziora. W szkockich górach takich nie brak, ale za to każde z nich ma swój urok. Z daleka uznaliśmy, że to będzie idealne miejsce na mały postój. To nam nie wyszło. Jeziorko znajdowało się w idealnej przestrzeni, po której hulał wiatr. W zasadzie to chciał nam głowy urwać, nie słyszeliśmy się nawzajem, więc po prostu poszliśmy dalej.

DSC04866

A od jeziora czekała nas już tylko droga do góry. Chwilami stromo, czasem nawet starsze osoby nas wyprzedzały (tak to był moment, w którym było nam głupio), nie wspominając o psach biegających wokół nóg swoich panów. Koniec końców, dotarliśmy na szczyt. Czy było warto się męczyć? Zawsze warto! Dla tych widoków, dla radości spoglądania dookoła.

DSC04877 DSC04903 DSC04906 DSC04912

I teraz, gdy patrzę na te zdjęcia, tak tęskno mi do gór. Do przestrzeni, do swobodnie wiejącego wiatru.

 

Aśka

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Tęskno do gór – Ben Vrackie

  1. No właśnie… Psy biegające wokół nóg swoich panów… Czy w Szkocji też jest tak wielu kretynów, którzy uważają, że psa należy w każdej sytuacji krępować smyczą? Rozumiem, że gdzie trzeba, to trzeba, ale bez przesady. Całkiem niedawno, nieznany mi osobiście ale nie mam wątpliwości, że to wybitny kynolog – pouczył mnie, że „z psami proszę pana, to nigdy nic nie wiadomo!” I ja się wbrew swej naturze, z facetem zgodziłem! „Masz pan rację, przecież to z ludźmi zawsze i wszystko jest wiadomo!” No, dobrze! Ben Vrackie to bardzo ważne wzgórze… Drogowskaz… Pa!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s