Nad Morzem Północnym – Arbroath

Morze Północne – brzmi to całkiem groźnie. Na pewno mroźnie, ale wierzcie lub nie, nie zawsze tak jest. Czasami mam wrażenie, że jest ono czasami cieplejsze niż Bałtyk latem. Dlaczego Arbroath? Były trzy powody, może jakbym się zastanowiła, to i coś więcej. Po pierwsze: wolny dzień do zagospodarowania. Po drugie: rejsy łodzią motorową wzdłuż wybrzeża i do latarni morskiej. Po trzecie: morze.

DSC05134

Wybierając się na tą małą wycieczkę, mieliśmy nadzieję przede wszystkim na rejs do latarni morskiej. Rzeczywistość okazała się niestety inna i nie było wystarczającej ilości chętnych na ten kurs. No ale zaczynając od początku. Pierwszym punktem wartym zobaczenia w tym miejscu jest opactwo. Czerwony kamień wyróżnia te resztki budowli, jak i niektóre płyty nagrobków. To wszystko wygląda niesamowicie w słońcu, ciekawa jestem jak tam jest w deszczowe dni – czy tak klasycznie posępnie?

DSC05050

Część opactwa znajduje się nad drogą, tworząc niesamowity łuk, ale cała reszta jest ogrodzona, a wejście odpłatne. Jak to też z naszym szczęściem bywa, na terenie opactwa trwały prace renowacyjne, więc na niektórych ścianach rozstawione były rusztowania, dodając tym samym współczesnego smaczku do zabytków.

DSC05066

DSC05076

 

DSC05083

Kolejną rzeczą do zrobienia w Arbroath był wspomniany już rejs. Znaleźliśmy port bez problemu, zgłosiliśmy się do biura i zostało nam tylko kilka chwil oczekiwania. Ubrano nas w ciepłe kurtki i kamizelki ratunkowe, na morzu przecież nigdy nic nie wiadomo. I ruszyliśmy. Dawno tak dobrze się nie bawiłam. Nasz „kapitan” wiedział co robić, żeby dorośli, jak i dzieciaki wrzeszczały. Płynęliśmy wzdłuż klifów, niekiedy wpływając w jakieś przesmyki między skałami. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć całe stada różnego rodzaju ptaków. I czego jeszcze? Wszyscy wypatrywali delfinów. A ich jak na złość nie było. Naprawdę myślałam, że to będzie ten dzień, dzień kiedy zobaczę delfina. A tu nic.

DSC05106 DSC05109 DSC05120 DSC05124 DSC05137I tak powoli wracaliśmy do portu. Ale zauważyłam je. Wszyscy się ożywili, nasz „kapitan” specjalnie do nich podpłynął i spełniło się jedno z tysiąca moich marzeń – widziałam delfiny. Nie tylko pływające obok, ale szalenie się bawiące i popisujące umiejętnościami przed nami. Nawet kilku chciało się z nami ścigać. Zdjęcia delfina nie ma, jest za to rozprysk wody po tym jak zniknął pod wodą.

DSC05164

Wypełnieni pozytywną energią skorzystaliśmy z okazji i znaleźliśmy pub. Szkocki pub. Ludzie mili, nawet był ogródek, w którym postanowiliśmy wypić nasze ale. No i się zaczęło. Obok siedziało dwóch mężczyzn, młody i starszy. Zagadali i zaczęła się dyskusja. Młodszy okazał się kimś w rodzaju filozofa z małego małego miasteczka. Opowiadał nam o swoich podróżach i dziwnych transach po różnych ziołach, czytał swoje wiersze, jego kompan był mniej rozmowny, a na pewno było go zdecydowanie trudniej zrozumieć. Podobno urodził się w Szczecinie. Marynarz, zniszczony życiem i raczej alkoholem człowiek. Panowie postawili kolejną kolejkę, my odwdzięczyliśmy się następną. No i na tym poprzestaliśmy w momencie pojawiania się kolegi „Scota Pielgrzyma”.

Przeszliśmy się jeszcze po mieście, tak w stronę klifów. Leżąc chwilę w trawie, postanowiliśmy w końcu coś zjeść. I tak nastąpił ostatni punkt, a jakże istotny – zjedzenie w tym mieście wędzonej ryby. W zasadzie Arbroath słynie z wędzonych ryb. Przyznać muszę, że mają w sobie coś. Coś zupełnie innego niż wędzona flądra w helskiej Kuźnicy, czy inne rybki z Mazur.

Tak, to był udany dzień. Pełen wrażeń, słońca, przepełnionego energią, a przede wszystkim spełnionego marzenia. No i zapachu wędzonej ryby na dłoniach. Zapachu próbowaliśmy się pozbyć w toalecie na dworcu. Efekt był taki, że było jeszcze gorzej. Woda płynąca z kranu śmierdziała jeszcze gorzej, więc z zapachem ryb dotarliśmy do Perth.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s