Szkockie góry – Schiehallion

Plan był prosty i powstał szybko i spontanicznie. Pakujemy plecaki i ruszamy na dwa dni na Schiehallion. Dlaczego właśnie tam? Będąc na Ben Vrackie był to szczyt, który przyciągał wzrok. Piramida, stożek, wyglądał niesamowicie. Normalnie jest to wycieczka na jeden dzień, my nie mamy samochodu, więc czas dojazdu i powrotu uzależniamy od dostępnej komunikacji. Pierwsza noc w tym roku pod namiotem brzmiała dobrze, w końcu zrobiło się ciepło, więc ruszyliśmy.

P1020065

Z dwoma dniami w zapasie nie musieliśmy się nigdzie spieszyć. Wsiedliśmy w pociąg do Pitlochry, później autobusem do Tummel Bridge i od tej pory czekał nas kilku kilometrowy spacer do miejsca, w którym rozpoczynał się szlak. Mijało nas kilka samochodów i w końcu przypomnieliśmy sobie, że dawno nie łapaliśmy stopa. No to spróbowaliśmy i co? Prawie od razu zatrzymała się nam miła para z Isle of Harris, która też wybierała się na Schiehallion. To było pierwsze miłe zaskoczenie tego dnia.

P1020069 P1020106

Już na miejscu, na parkingu, okazało się, że w ten piękny wtorek więcej ludzi pomyślało o zdobyciu tego szczytu. Zjedliśmy śniadanie patrząc na ten masyw, skorzystaliśmy z toalety (tak, była tam toaleta, w dodatku z bieżącą wodą). I ruszyliśmy przed siebie. Bystre potoczki z lodowatą wodą, pasące się owce w oddali i ruiny dawnych domostw. Z każdym krokiem widoki były coraz piękniejsze, wraz z nabieraną wysokością mogliśmy spojrzeć coraz głębiej w Szkocję.

P1020107 P1020120 P1020126

I tak,pokonywaliśmy gruzowiska, które nie są niczym nadzwyczajnym w szkockich górach, a także kilka miejsc zasypanych wciąż śniegiem. Bardzo mokrym śniegiem. Spotkalismy ponownie Dunkana i Moraig, którzy w zasadzie zaprosili nas do siebie, jeśli tylko będziemy na ich wyspie. Kto wie, może i ich odwiedzimy i to całkiem niedługo.

P1020145 P1020166 P1020170

Ze szczytu Schiehallionu rozciągały się niesamowite widoki. Po jednej stronie wciąż trwała zima, po drugiej – królowała już wiosna. Świeciło słońce i moglibyśmy tam trwać i kilka godzin, było tylko jedno ale. Wiatr. Był tak silny, że prawie się nie słyszeliśmy, z trudem się szło, więc postanowiliśmy wracać, by rozbić namiot gdzieś u podnóży góry, zrobić gorącą herbatę i napawać się przyrodą do następnego dnia.

P1020174 P1020181 P1020185

Wyszło trochę inaczej. Kiedy zeszliśmy na parking, nie było tam już prawie nikogo. Wciąż było wcześnie, więc spontanicznie uznaliśmy, że można spróbować łapać stopa do Aberfeldy. Daliśmy sobie na to godzinę. W ciągu piętnastu minut pokazały się trzy samochody. Pierwszy nie miał miejsca, drugi się zatrzymał, ale jechał zupełnie gdzie indziej. Trzeci zabrał nas bezpośrednio do celu. I tak skończył się plan spania pod chmurką. Wróciliśmy już autobusem do Perth i pełni pozytywnej energii, jak i poczucia, że ludzie są dobrzy, zakończyliśmy dzień z Schiehallionem.

P1020257 P1020235 P1020216

 

 

Aśka

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s