Północna Albania? Południowa Serbia? Kosowo!

Czym jest Kosowo? W jaki sposób traktuje to miejsce nasza świadomość? Niewiele o nim wiedzieliśmy nawet w momencie, w którym uznaliśmy, że tam pojedziemy. Większość z nas kojarzy ten kraik z niedawnym konfliktem pomiędzy Albańczykami i Serbami. Może niektórzy pamiętają też zbombardowanie Belgradu właśnie z tego powodu. W świadomości moich rodziców jest to wciąż niebezpieczne miejsce. Tam strzelają, tam ciągle trwa wojna. Z tego też powodu pojawiały się wszystkie „a po co tam”, „a dlaczego”, „nie jedźcie” czy „nie powinniście”. No i każdy z nas wie, w jaki sposób reaguje się na zakazy.

Prizren

Kosowo jest krajem uznawanym jedynie przez 105 krajów ONZ, 23 z 28 Unii Europejskiej. Wśród tych państw nie ma Serbii, która uważa Kosowo za autonomiczną część swojego kraju. Z tego powodu pojawia się mały problem z przekraczaniem granic. W skrócie, Serbowie uważają za nielegalny wjazd do ich kraju przekroczenie granicy Kosowa od strony Albanii, Macedonii czy Czarnogóry (wszystkie trzy uznają niepodległość Kosowa). Nie robią krzywdy, ale (podobno) na granicy serbsko-kosowskiej każą podróżnym wracać tam skąd przyjechali. W późniejszym czasie, jeśli pogranicznicy zauważą kosowskie pieczątki w paszportach, to mają specjalną do ich kasowania. Czy to prawda czy legenda, brzmi to kosmicznie. Osobiście nie sprawdziliśmy tych rewelacji, ponieważ wjechaliśmy do Kosowa z Albanii i dalej pojechaliśmy do Macedonii. Nie spędziliśmy tu zbyt wiele czasu. Wystarczająco by coś zobaczyć, wyrobić sobie jakieś zdanie, ale jak zawsze pozostaje niedosyt.

Albania i Kosowo były tymi dwoma miejscami na mapie naszej podróży, które przekraczały pewną barierę. Wjeżdżając do obydwu przełamaliśmy wewnętrzny i nieuzasadniony strach. Strach przed czymś, o czym na dobrą sprawę niewiele wiemy. Białe plamy na drodze ze szlabanem stereotypów i przedawnionych strzałów. W ten sposób jadąc busem wypełnionym samcami z Albanii, przekroczyliśmy realną granicę w zasadzie na partyzanta. Nikt nie sprawdził naszych paszportów. Nasze pytające spojrzenia odbijały się od ściany niezrozumienia wypowiedzianego po albańsku. Nie wiedzieliśmy, co się dzieje i dlaczego akurat w ten sposób. Ogarnął nas mały stres, a niedługo po tym kierowca oznajmił, że tu wysiadamy. W jednej chwili znaleźliśmy się w małym miasteczku, w Kosowie. W zależności od tego, kogo zapytaliśmy, byliśmy w Djakovicy albo Gjakovej.

Kosowo nie różni się zbytnio od innych bałkańskich krajów. Małe miejscowości są małe, zaniedbane, o specyficznym uroku nieodkrytego potencjału. Ciężko w nich szukać ludzi mówiących po angielsku, o serbskim lepiej nie wspominać. Nie ma co ukrywać, ludzie posługują się tutaj albańskim. Na nasze szczęście, podczas błądzenia w poszukiwaniu dworca, trafiliśmy na młodego chłopaka. Spytany o angielski prawie uciekł spłoszony, ale zawołał kolegę. Ten drugi już posługiwał się płynnym angielskim. I tak zostaliśmy uratowani przez Kosowara mieszkającego na co dzień w Kanadzie. Zamiast nam tłumaczyć drogę, wsadził nas do swojego samochodu i zawiózł na dworzec. Na miejscu dowiedział się o autobus i przypilnował, żebyśmy wiedzieli, co i jak. Do tej pory pamiętam jego zdziwienie, że ktoś przyjechał do Kosowa z czystej ciekawości miejsca.

Djakovica Djakovica Djakovica Djakovica Djakovica DjakovicaSprawa ma się inaczej w większych miejscowościach, jak w Prizrenie. To normalne, europejskie i zadbane miasto, centrum wypełnione przez deptaki i małe knajpki. Mieszkańcy bardziej otwarci i przyzwyczajeni do mówienia w obcym języku. Na ulicach pełno ludzi, także kobiet, co w Albanii było mało widoczne. W tym miejscu warto spędzić dwa dni, na spokojne przejść się uliczkami, wspiąć się do rekonstruowanego fortu na zachód słońca. Właśnie idąc podziwiać magię słońca, spotkaliśmy interesującego człowieka. Pan sam nas zaczepił obok swojego domu. Okazało się, że nasz rozmówca mieszkał kiedyś w Polsce, miał nawet przyjaciela na Śląsku. Poza polskim, znał jeszcze ze dwa języki i ciągle przepraszał za błędy. Nigdy nie wiemy, kogo spotkamy za zakrętem.

Prizren pełen jest meczetów. Nie jest to nic niezwykłego na Bałkanach, ale niesamowita jest ich muzyka. Schodząc z fortu po zachodzie słońca, zostaliśmy przytłoczeni modlitwami. Z każdej strony. Dolina zamieniła się w żywe słowa, odbijające się od kolejnych minaretów. Co można zobaczyć w tym mieście poza meczetami? Tradycyjnie już znajduje się tu kamienny most, kościół katolicki, urzędowy budynek z podziękowaniami dla innych krajów na fasadzie, a przede wszystkim uliczki, te mniejsze i większe oraz stary młyn. Jest też masa pomników albańskich wojaków, wyglądających trochę jak plastikowe żołnierzyki.

Udało się nam przejeżdżać przez kilka serbskich enklaw – samotnych, otoczonych morzem Albańczyków. Oczekiwania były duże – może jakieś czołgi, wozy opancerzone, no chociaż patrole żołnierzy albo drut kolczasty przy drodze. Jeszcze kilka lat temu tak było. Już tego nie zobaczycie, żaden wojskowy nie pilnuje drogi do wiosek. Oczywiście, KFOR nadal stacjonuje w Kosowie, widzieliśmy pojedynczych żołnierzy w centrum Prizrenu, ale pojawia się w trakcie problemów. Jak kilka dni wcześniej, gdy ktoś strzelał do serbskiego samochodu na belgradzkich tablicach. Ludzie żyją dalej, pomimo konfliktów. Jedynym znakiem, że wkracza się do serbskiej wioski czy miasteczka są pokreślone nazwy miejscowości po albańsku i wszechobecne serbskie flagi. I graffiti „Kosovo je Srbija”. I cerkiew zamiast meczetu.

Kosowo jest niezwykłym miejscem. Wartym odwiedzenia, przekonania się na własnej skórze, że ludzie idą do przodu. Nikt już nie biega tam z karabinami po ulicach. Choć pewnie w domach wciąż je mają. Wszędzie panuje względny spokój, jedynie miejscowi pół żartem odradzają jechanie do Serbii, „bo po co, tam nic nie ma”. Wszyscy chcą żyć i się rozwijać, a ciągły konflikt tego nie ułatwiał. Dla nas, Kosowo, pozostanie symbolem pokonania wyimaginowanej bariery w naszych własnych głowach.

Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren Prizren

Advertisements

6 uwag do wpisu “Północna Albania? Południowa Serbia? Kosowo!

  1. Dzięki za ten wyczerpujący artykuł i zdjęcia, z tym miejscem mnie także kojarzyły się jakieś gotowe etykietki. Rozumiem Wasze odczucia przed wyjazdem, takie bliżej niezrozumiałe poczucie zagrożenia Jak się okazuje, naprawdę warto się przełamać i przyjrzeć Kosowu z bliska swoimi oczami!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Bardzo zaintrygowaliście mnie tym wpisem, chyba każdy o Kosowie słyszy właśnie to, że walki nadal trwają i trzeba być ostrożnym. Ale to chyba tak jak z Ukrainą. Są miejsca bezpieczne i te mniej. Zdecydowanie, patrząc na piękne zdjęcia stamtąd, mam ochotę się tam wybrać. Bałkany mają swój urok!!! 🙂

    Lubię to

  3. W polskim środowisku kibicowskim wszyscy jednogłośnie twierdzą, że Kosovo je Serbia… pytanie tylko jak się na ten temat wypowiadają sami zainteresowani. Bałkany to miejsce gdzie koniecznie chcę się wybrać. Albania… moim zdaniem jedni z najlepszych mafiozów na świecie 🙂

    Lubię to

  4. I jakże miło przeczytać o miejscu, do którego całkiem prawdopodobne, że zajrzę w tym roku 🙂
    A jeśli nie w tym to na pewno niedługo, bo muszę lepiej zwiedzić Macedonię, a to przecież przysłowiowy rzut beretem. No i kraik mały, zatem w sam raz na szybką wizytę.
    Hmmm i może jestem dość nietypowym ale akurat Kosowo nie ma u mnie jakiś negatywnych skojarzeń, że strzelają itp. Raczej to kraina wzbudzająca moją ciekawość, chęc odwiedzin i sprawdzenia po prostu „jak tam jest”. A że mnie jeszcze tam nie było to doskonały powód dla odwiedzenia każdego kraju 😉

    Lubię to

  5. Fajnie jest zajrzeć do kraju, o którym ostatnio praktycznie się nie mówi – przez opisy i zdjęcia. Myślę, że sporo wody upłynie, zanim w ludziach zatrą się niegatywne skojarzenia, a w swoim bałkańskim tripach będą uwzględniać również Kosowo jako rzecz najnormalniejszą na świecie.

    Lubię to

  6. Jeszcze kawał drogi ma przed sobą Kosowo, i właściwie cały region, żeby dojść do jakiejś normalności. Pojechałbym tam, bardziej niż dla turystyki jakiejkolwiek, by posłuchać historii ludzi, bo te, w tym kawałku świata, są naprawdę pasjonujące! Pozdrawiam!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s