W największej aglomeracji Ameryki Południowej – São Paulo

Na świecie istnieją miliony miast, a każde z nich jest inne. Tak bardzo różniące się od siebie, często będące częścią tego samego kraju, tak jak Rio de Janeiro i São Paulo. Oba są olbrzymie i w niczym do siebie nie podobne. Jeśli w Rio de Janeiro czuliście jego ogrom, to w największym mieście Ameryki Południowej nie dojrzycie horyzontu. São Paulo to miasto, które nie mieści się w moich wyobrażeniach. Uderza to w każdym momencie począwszy od dworca autobusowego, a kończąc na deptaku w centrum.

P1140090

Jak żyje się w takim mieście? O świcie, w metrze spotykają się dwie zmiany ludzi, dzienna i nocna. Kawiarnie jeszcze są zamknięte, a bezdomni wciąż śpią w swoich barłogach. To właśnie tych ludzi widać bardzo dużo, znacznie więcej niż gdzie indziej, są jednak tak samo niewidzialni jak w innych miastach dla ogółu społeczeństwa. Nikt z Europy nie jest przyzwyczajony do takich widoków, nie na taką skalę. W wieżowcach, w nieosiągalnych chmurach, żyją i pracują ludzie sukcesu, w końcu jest to bogate miasto. Brazylijczycy uważają je za takie, często przyjeżdżają do niego na zakupy, modnie jest iść gdzieś na kawę. Podobno osiedlali się tutaj i dalej to robią, ludzie naprawdę pracowici, a wielu z nich już stać na własny helikopter. No bo po co stać w korkach albo poruszać się metrem? Z tego powodu wiele z biurowców posiada lądowiska na dachach. Z wysokości roztaczają się zupełnie inne widoki.

Centrum São Paulo to labirynt deptaków, gdzie zamiast żywopłotów wyrastają z ziemi wieżowce. Deptaki z każdą godziną powoli zapełniają się ludźmi, a wiele z uliczek zdominowanych jest przez handel. Od ulicznych sprzedawców kupić można wszystko – przejściówki, ubrania i kanapki. Chwilę oddechu złapać można w licznych knajpkach z sokami i salgados, to idealne miejsca na regenerację sił w dalszej wędrówce.

W labiryncie łatwo się zgubić, zawędrować za daleko, trafić w ślepą uliczkę. Tak z deptaków można znaleźć się pod jednym z najwyższych budynków w mieście, Circolo Italiano. Tu trzeba wysoko zadzierać głowę do góry, a zaraz po tym patrzeć pod nogi, bo o rozpłaszczenie się na chodniku wcale nie tak trudno. Błądząc odkryliśmy duży plac z katedrą i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie było to jedno wielkie obozowisko bezdomnych. I tak bardzo chce się docenić piękno, ale po prostu się nie da.

P1140099 P1140150 P1140141 P1140137 P1140126 P1140116 P1140114 P1140107 P1140104 P1140165 P1140163 P1140153 P1140290 P1140289P1140119

Wielokrotnie słyszeliśmy, że São Paulo to miasto, w którym niewiele jest miejsc wartych odwiedzenia czy zobaczenia. A przecież warto zobaczyć to miasto dla niego samego, w Europie ciężko szukać takich miejsc. Tutaj możemy chociaż na chwilę zanurzyć się w jego codzienności, przyglądać się jak działają jego arterie. Ścieżkami tego wielkomiejskiego labiryntu dojdziemy do av. Paulista, która jest uważana za najbardziej reprezentacyjną i modną, a to przecież tylko wieżowce. Owszem, czasem ciekawych kształtów, ale to dalej nowoczesne budownictwo i wielopasmowa droga obok. Na szczęście, gdzieś w połowie tej ulicy znaleźć można niesamowity park. Właściwie jest to kawałek żywej dżungli w środku miasta. Zieleń skutecznie tłumi hałasy i na chwilę można znaleźć się w zupełnie innym miejscu. Taki skrawek innego świata wśród betonu i szkła wielkiego miasta.

São Paulo kryje w sobie wiele niewiadomych, potrzeba czasu, by móc je odkrywać, by stworzyć własną mapę tego labiryntu. Warto na niej zaznaczyć dzielnicę japońską z jej innością na tle reszty miasta. Zbliżając się do niej, po prostu się to wie, z każdym krokiem zmieniają się rysy twarzy mijanych ludzi. Cała dzielnica ma swoje oświetlenie, przypominające czerwone lampiony. I nagle zmieniają się napisy na budynkach, a ludzie wokół już nie posługują się, jakże w tym momencie bliskim nam, językiem portugalskim. Pełno tu sklepów właśnie z japońskimi produktami i chyba można odczuć tą niewielką namiastkę Azji w Brazylii. Tak niepozornie jak się zaczęła ta dzielnica, tak też się skończyła, bez uprzedzenia.

São Paulo to wielki organizm, który cały czas się rozrasta i to nie tylko z zewnątrz. Rosną nowe budynki, przybywa ludzi i turystów. Dla mnie nie jest to wesołe miasto, może dlatego, że przemieszczam się głownie pieszo i dostrzegam więcej niż ludzie z wysokich okien?

Aśka

P1140280 P1140295 P1140276 P1140272 P1140260 P1140257 P1140253 P1140236 P1140226 P1140220 P1140209 P1140202 P1140181 P1140173 P1140170

Reklamy

5 uwag do wpisu “W największej aglomeracji Ameryki Południowej – São Paulo

  1. Boże… To smutne miasto jest… Beton i beton… Dobrze, że chociaż Japończycy są… Lampiony nie sprawiają wrażenia betonowych… Zmalowane gejsze też… Znaczy się, na murze zmalowane… A ptak gdzie jaki? O rany… Pozdrawiam.

    Polubienie

  2. Sao Paulo, milionowe miasto – dziadostwo i nowoczesność. Jeden budynek wygląda jak nasz Pałac Kultury. Babcia całuje i pozdrawia i ja też. Czytam wszystko z opóźnieniem ale czytam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s