Wodospad piękniejszy od marzeń – Iguazu

Na styku trzech południowoamerykańskich granic istnieje jedno niesamowite miejsce. Wodospad, który jest dzielony pomiędzy Brazylię i Argentynę. Jeden z tych najpiękniejszych na świecie, a także najbardziej okazałych. Każdego dnia przelewają się przez niego hektolitry wody. Czy warto zobaczyć Wodospady Iguazu na własne oczy? Zdecydowanie tak!

P1140930

Iguazu ma dwa zupełnie inne oblicza, brazylijskie i argentyńskie. Tylko od Ciebie zależy, które z nich wybierzesz, a może skuszą Cię obie strony tej przedziwnej monety? Z jednego kraju, podążając za wyznaczonymi ścieżkami, widać drugi. Działa to w obu przypadkach. Wybierając się z jednej strony zawsze może pozostać pewien niedosyt, ciekawość.

Brazylijska część Iguazu to miejsce niezwykłe, do którego można się dostać w kilka chwil z miasteczka Foz do Iguaçu lokalnym autobusem. W ten sposób w kilkanaście minut stajemy u wrót brazylijskiego parku narodowego. Jako obcy, nie-Brazylijczyk, za bilet wstępu zapłacimy najwyższą wymienianą cenę, po czym wsiadamy do autobusu. Po kilku minutach jazdy, stajemy oko w oko z żywiołem, z potęgą natury, która nie tylko obezwładnia wzrok, ale też wibruje w powietrzu, by z każdym krokiem również przejmować władzę nad słuchem. Dodatkową atrakcją są wyłaniające się z lasu śliczne ostronosy. Nie dość, że same są ciekawskie, to jeszcze biegają całymi rodzinami. Ciężko oderwać od nich oczy.

Brazylijska ścieżka przy Iguazu powoli odsłania przed każdym kompilację piękna i ogromnej potęgi natury. Z początku dostrzec można mniejsze wodospady, trochę z oddali, czasem przesłaniane przez drzewa. To takie stopniowanie wrażeń, a każdy następny krok przybliża nas do Gardła Diabła. Tam pomostem podchodzi się prawie pod sam wodospad. W zależności od pogody oraz ilości wody spływającej z góry spacer ten może się okazać czymś, co trudno będzie zapomnieć. Każdy może podejść bardzo blisko do tego największego z wodospadów w Iguazu, najczęściej z takiej przechadzki wraca się doszczętnie mokrym. I to jest niesamowite! Właśnie dla tego kontaktu z wodą, jej siłą, która sprawia, że człowiek zamiera w bezruchu uderzany co chwilę falą pryskającej wody. Tak, warto stanąć w tym miejscu chociaż raz w życiu. W końcowej części ścieżki znajduje się platforma pod samym wodospadem. Woda rozbija się o dno dokładnie pod nogami, a że stoi się na kratce… Tak, w tym miejscu nie sposób być suchym, ale to część całej tej zabawy. Brazylijska strona wodospadów pełna jest emocji, nie tylko tych wynikających z zachwytu nad pięknem przyrody.P1140623 P1140674 P1140712 P1140721 P1140767 P1140814 P1140824 P1140894 P1140950

P1140951

Argentyńska część Iguazu jest zdecydowanie inna, nie oznacza to, że gorsza. Tu nie ma autobusu, są za to kolejki zabierające odwiedzających w różne punkty całego parku. Odwiedzając to miejsce potrzeba więcej czasu, do dyspozycji odwiedzających są trzy różne ścieżki, które prowadzą w inne miejsca. W zależności od obranego kierunku, można znaleźć się pod ściana wodospadów albo nad nimi. Najpopularniejsza jest wędrówka nad wspomniane wcześniej Gardło Diabła. Tutaj, przygotowany został pomost, który ciągnie się cały czas nad rzeką. Niesamowite jest, kiedy staję się zaraz nad brzegiem wodospadu. Tuż pod stopami rozgrywa się niekończący się spektakl zafundowany nam przez przyrodę. Huk, woda unosząca się w dole i szalone ptaki latające w tej kotłowaninie – coś niesamowitego! Patrząc tak w dół, podążając wzrokiem za wodą można zapomnieć o wszystkim innym, świat poza wodą i jej siłą przestaje mieć znaczenie.

Wodospady Iguazu to jedno z tych miejsc, które trzeba zobaczyć i tylko o nas samych zależy, która stronę wybierzemy. Obie są piękne i inne. Pokazują różne oblicza tego miejsca, przypominając, że świat jest piękny…

Aśka

P1150327 P1150341 P1150401 P1150403 P1150414 P1150481 P1150503 P1150513

 

Reklamy

5 uwag do wpisu “Wodospad piękniejszy od marzeń – Iguazu

  1. Noooo… Nareszcie! Iguazu… Przecież ja bym się bał wleźć na te mizernie wyglądające kładki! Rany boskie… Dobrze, że swoje peregrynacje opisujecie po fakcie a nie w trakcie! 🙂
    Nie wiem czy Iguazu wymyślił Pan Bóg a może Matka Natura stworzyła… Pomysł niesłychany!
    Nie wiem o co chodzi…
    Mam dziś w głowie (nie, nie, żaden kac…) bałagan. Mniej więcej jak na głowie, bo gdzieś się szczotka do czesania Markizy zapodziała a szczotki Moniki też nie mogę znaleźć… Trudno. Może dlatego, przyglądając się żywiołowi, skojarzenia zmierzwione mam dwa:
    a. „Szał uniesień” Władysława Podkowińskiego. No co… Wiem, wiem, że Podkowińskiemu chodziło o coś zupełnie innego. Chociaż, czy ja wiem?
    b. Kładziarz na swym ryczącym gruchocie Isuzu, zajeżdżający ciche Gorce… Ten grzmot, ten kłak rozwiany (chyba, że kładziarz zrobił się na skina), ten dziki wzrok, ten niekiełznany szał zarzynania przyrody, ta adrenalina skretyniałego władcy wszystkiego… eeee… kladziarz w Gorcach to przykład do d…! Ale mi przyszedł na myśl…
    Nie wiem, co Ci Aśka ostronos chciał powiedzieć ale przyjął pozę Markizy. Markiza tak siada i zadziera nos, gdy chce mi rzec „słuchaj stary, najwyższa pora, byśmy wyszli na spacer!”
    Ponieważ słucham w tej chwili płyty „Heavy Metal Thunder” Saxonistów (bo co mogę innego?)… Te kładki to jednak metalowe są? Przyrdzewiałe jakby… Rany boskie…
    Michał! Boskość Twą dostrzegam i doceniam!
    Dobrze, starczy… Bo Bóg jeden wie, co mi jeszcze do łba wpadnie…
    Pozdrawiam, miejcie się zdrowo!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Mój brat jak coś napisze to Matko Boska. Nie dziwię się po kimś odziedziczyłas pisanie
    Nie po darmo miał j. Polski z Jadzia. Ale do rzeczy wodospad niesamowity
    Ja bym tam nie stanęła. Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s