Paragwajskie historie – Ciudad del Este

Paragwaj, serce kontynentu, raj zakupowy Brazylijczyków, a także totalna różnorodność. Wszystko to, co widzieliśmy, w zależności od miejsca, było zupełnie inne. Człowiek łapie się na tym jak, wydawałoby się proste rzeczy, mogą się różnić. Jadąc do tego kraju, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że jest ono jednocześnie odwiedzane i pomijane. Niemożliwe spotyka się z możliwym, nie szukając kompromisów, za to tworząc coś, co jest Paragwajem. Nie warto przyzwyczajać się do rzeczy oczywistych w jednym z miast, ponieważ w innym, ciężko ich szukać, nawet ze świeczką.

P1150573 P1150604 P1150615

Jakie są wyobrażenia podróżnego, kiedy przekracza granicę z Paragwajem w Ciudad del Este? Jeszcze w Brazylii słyszy się o tym miejscu wiele różnych i często rozbieżnych informacji. Począwszy od miasta – marketu, łatwo-dostępnej broni na ulicy, po niebezpieczne okolice i tanie jak barszcz – wino. To, co się widzi idąc od brazylijskiej strony, przekracza wyobrażenia, które zdążyły wykiełkować. Przed nami staje wielki i zakorkowany most i to w obie strony. Jedynie mototaxi poruszają się po specjalnym pasie jak autostrada mrówek, a na dodatek, plącze się tu sporo pieszych. To dopiero przedsmak tego, co kryje w sobie to paragwajskie miasto.

Granica wygląda chaotycznie, my przekraczając ją pieszo, sami musieliśmy szukać pograniczników (Brazylijczycy nie kłopoczą się czymś takim, wszak spędzają tu tylko kilka godzin na zakupach). I już od pierwszych kroków w nowym kraju wita każdego wrzawa i sklepowe neony, nie mówiąc już o wielkiej galerii handlowej zaraz przed celnikami. Ciudad del Este odwiedzane jest najczęściej, taka turystyka zakupowa. Brazylijczycy i Argentyńczycy przybywają tu na szybkie zakupy z prostego powodu – jest tu znacznie taniej niż w ich krajach, to miasto objęte strefą bezcłową.

Chaos, trąbienie i setki ludzi w jednym miejscu- to właśnie najlepiej opisuje Ciudad del Este. Stragany mniejsze i większe zalewają i wylewają się na główną ulicę w mieście. Nikomu to nie przeszkadza, w tym rozgardiaszu ludzie odnajdują jakiś porządek i ład. Z każdej strony, zdezorientowany przybysz, atakowany jest przez naganiaczy. „Gringo! Panasonic? Sony? Original!”. Z drugiej strony ktoś wciska nam do ręki ulotki i szczerzy zęby widząc w nas chodzące dolary. Może się wydawać, że ten „Największy Market Ameryki Południowej” trwa lub istnieje jedynie na jednej ulicy, ale nic bardziej mylnego. W każdej bocznej uliczce rozpoczyna się labirynt stoisk i nieuważny zakupowicz godzinami będzie szukał wyjścia. Jednak nie ma się co martwić, popyt tworzy rynek, więc znajdują się tu ludzie oferujący swoje usługi jako przewodnicy. Taki osobnik zapyta tylko czego potrzeba i krętymi ścieżkami zaprowadzi do odpowiedniego miejsca. Jeśli w jednym nie będzie tego, co Ci potrzeba, żaden problem, poprowadzi Cię w kolejne miejsce. Wydawać by się mogło, że taki handel nie może ciągnąć się w nieskończoność, a jednak wchodzi w głąb miasta na trzy – cztery kilometry, taki żywy organizm, rozrastający się powoli.

Ciudad del Este to sklepy i stragany. Ciężko szukać w tym mieście czegoś więcej, czegoś ładnego czy zwyczajnie estetycznego. Podobno jest tu jakieś interesujące (jak na te warunki) muzeum, tego potwierdzić nie mogę. Inną popularną atrakcją tego miejsca jest też zapora i elektrownia wodna Itaipu. Tą drugą na świecie pod względem wielkości tamę można odwiedzić, oferowane są trzy wycieczki, w trzech kategoriach cenowych (najtańszy jest przejazd autobusem, który zatrzymuje się w kilku punktach widokowych, a najdroższe jest zwiedzanie wnętrza elektrowni). Na pewno istnieje tu ciekawe życie nocne, jak wszędzie, tylko czy warto go szukać wyglądając jak gringo?

Aśka

ps. Nie zrobiłem wiele zdjęć w Ciudad del Este. Teraz, kiedy poznaliśmy Amerykę dużo lepiej, pewnie bym coś popstrykał, ale wtedy zwyczajnie zabrakło odwagi żeby wyjąć aparat w obliczu takich tłumów. Więc aby lepiej zobrazować tekst, pożyczamy poniższe zdjęcia. Wykonane zostały przez Rogera Schultza i udostępnione w oparciu o licencję creative commons 2.0.

Michał

5048587839_5b7b562af6_b 5049371776_f74d445cd1_b 5049206240_fa8eb85691_b 5049369820_0c6e23c1e9_b

 

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Paragwajskie historie – Ciudad del Este

  1. Może Paragwaj wcale nie jest nudny? Senny? Tylko trzeba lepiej poznać? Pijają terere… Hm. Z dodatkiem alkoholu może być, tak? Pozdrawiam! 😀

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s