Subiektywny poradnik – Paragwaj

Paragwaj to kraj, do którego warto pojechać. W zależności od miasta, przybyszowi z Europy, wszystko wokół może wydawać się chaotyczne i pozbawione sensu. Kiedy my zaczynamy się stresować lub denerwować, Paragwajczyk z uśmiechem na twarzy wypowie swoje ulubione słowo tranquillo. Dla nich wszystko jest oczywiste i naszym przyzwyczajeniem do punktualność i pośpiechu wzbudzamy ich zdziwienie. Dlatego też podjęłam próbę przedstawienia Wam, subiektywnych, porad dotyczących tego kraju. Dajcie znać, co o tym myślicie!

P1160638

Podstawowe rady:
– waluta Paragwaju to guarani i liczy się w tysiącach
– w miastach dostępne są bankomaty (oczywiście niektóre pobierają opłat za wypłatę pieniędzy), nie mieliśmy z nimi żadnych problemów
– nie oczekuj od miejscowych pośpiechu, spokój to ich sposób na życie.
– uśmiech nikomu jeszcze nie zaszkodził
– nie bój się pytać, ludzie wytłumaczą Ci wszystko
– przygotuj się na odmienną wersje hiszpańskiego, miejscowi generalnie posługują się mieszanką hiszpańskiego i indiańskiego guarani. Często też dla żartu będą mówić czystym guarani, wtedy wystarczy poczekać na wybuch śmiechu rozmówcy, po którym przejdzie na hiszpański
– autobusy raczej będą jechać dłużej niż krócej, nasz rekord to jakieś 5 godzin więcej niż nam powiedziano
– zdarza się, że w pewne miejsca się nie dojedzie ze względu na deszcze – większość dróg w Paragwaju jest gruntowa i często przejezdna tylko przez auta z napędem na cztery koła.
– zapomniałeś prowiantu na długą drogę? Nic nie szkodzi! W trakcie jazdy, na wielu przystankach, wsiadają panie sprzedające wszystko, od jedzenia i picia, po latarki.
– brakuje internetu w hostelu? Nic nie szkodzi! Na każdym placu miejskim dostępne jest darmowe wi-fi
– nie szukaj noclegu przez internet, najtańsze i wcale nie takie złe opcje się tam nie znajdują. Szukaj hostali lub hospodaje

P1160643

Ciudad del Este
– jeśli przekraczasz granicę pieszo, nie zapomnij znaleźć pograniczników, zadziwiająco łatwo wejść do tego kraju bez jakiejkolwiek kontroli paszportowej
– jak już ich znajdziesz, może się zdarzyć, że zawoła Cię pani i wypyta o szczepienia (żółta książeczka)
– pilnuj swoich rzeczy, panuje tu niesamowity ruch
– będziesz zaczepiany setki razy, bo może akurat potrzebujesz elektroniki? A jeśli faktycznie chcesz coś kupić, ale nie wiesz gdzie szukać, możesz wynająć „przewodnika”, który za opłatą zaprowadzi do każdego w mieście sklepu z poszukiwanym asortymentem.
– taxi i mototaxi stoją co krok, jeśli chcesz skorzystać, lepiej od razu dogadać cenę
– stąd możesz pojechać na zaporę Itaipu
– spaliśmy w hostelu Hummingbirds – jakość nie powala, ale jest czysto i panuje tu miła atmosfera (za pokój dwuosobowy z łazienką zapłaciliśmy 68zł), hostel znajduje się spory kawałek od granicy
– na dworcu autobusowym każdy wykrzykuje dokąd sprzedaje bilety, często też na widok białych pytają bezpośrednio (aż poczujesz się osaczony).

P1160240

Concepcion
– to miasto, mimo że można mieć chwilami wątpliwości
– przy samym dworcu jest kilka hostali, my wybraliśmy nocleg zaraz przy porcie (hospodaje Sol coś tam, pokój z łazienką kosztował około 30zł)
– w trakcie sjesty otwarte są tylko apteki, w których kupisz też kosmetyki i zimne napoje
– życie toczy się głównie wokół portu, ale handel w postaci bazaru jest zupełnie gdzie indziej
– do jedzenia najłatwiej kupić empanady z kurczakiem (trochę są suche) lub po prostu pieczonego kurczaka. Wegetarianie ogólnie mają w Paragwaju ciężko.
– nie istnieje już prom z Concepcion do Asuncion. Jadąc tam autobusem, warto się upewnić, że jedzie przez Chaco, skraca to przejazd o kilka godzin. Na dworcu w jednej z firm pracuje chłopak mówiący po angielsku i serbsku. Chętnie porozmawia o Bałkanach i może udzielić dokładnych informacji o połączeniach.
– jeśli chcesz jednak dokądś popłynąć łodzią to odpływa we wtorki rano i płynie na północ, wraca w niedziele. Podobno jest możliwość wynajęcia własnej i to zamykanej kajuty. Jeśli wolisz spanie na pokładzie, przyda się hamak. Bilety można kupić w poniedziałki u kapitana w domu, mieszka zaraz przy porcie, każdy miejscowy wskaże drogę. Załoga grilluje w porcie w niedzielne popołudnie, warto popytać o rejs. W okolicy portu krąży też na skuterze Anglik mieszkający w okolicy, nas sam zaczepił z ciekawości kim jesteśmy i co tu robimy. Jest świetnym źródłem informacji o mieście, rzece i miejscach do których statek płynie, też o okolicznych farmach na których można pomieszkać.

P1160651

Asuncion
– stolica państwa, która nie zachęca do niczego – obdrapane budynki, brudno i śmierdząco
– dworzec autobusowy znajduje się kilka kilometrów od centrum – kursują busiki.
– busy zatrzymują się praktycznie wszędzie tam, gdzie im machniesz
– w miejskim busie kupisz wszystko, tak samo jak w długodystansowych
– fawela rozrasta się obok rządowych budynków, policjanci pilnują żebyś przypadkiem nie podszedł za daleko
– miasto warto zobaczyć, jednak jeden dzień w zupełności wystarczy

P1160246

Encarnacion
– miasto przygraniczne z Argentyną i świetna baza wypadowa na pobliskie ruiny misji jezuickich
– obok dworca znajduje się kilka niewielkich hoteli, które oferują znacznie tańszy nocleg niż wszystko znajdowane przez internet
– autobusami można dojechać do Trinidad – największej misji jezuickiej. Kupując jeden bilet ma się wstęp do trzech miejsc, można też przenocować za darmo we własnym namiocie obok ruin, wystarczy zapytać o to w kasie.
– kursuje miejski bus do argentyńskiego miasteczka Posadas i jedzie pod tamtejszy dworzec. Trzeba tylko pamiętać żeby wysiąść na granicy po pieczątkę i wsiąść do następnego, na tym samym bilecie rzecz jasna.

Bella Vista Sur
– niewielkie miasteczko, do którego można dojechać z Encarnacion.
– na skrzyżowaniu stoi wielki pomnik tykwy i bombilli
– znajduje się tutaj fabryka yerba mate Pajarito, którą można odwiedzić za darmo – bardzo polecamy! – pozdrowienia dla Loreny. Każdy z miejscowych wskaże drogę, to jakieś 2 km od skrzyżowania.

Paragwaj, zawsze będzie nam się miło kojarzył. Myślę, że kiedyś do niego wrócimy. Zanim to nastąpi, mam nadzieję, że udało nam się kogoś z Was zainspirować (jak Olka spotkanego w San Pedro de Atacama?) i popatrzycie na ten kraj inaczej. Jeśli macie więcej pytań, piszcie do nas 🙂

P1160682 P1150838 P1160247 P1160471

Reklamy

11 uwag do wpisu “Subiektywny poradnik – Paragwaj

  1. Nie mam pytań, bo i tak bym się pogubił… W rozróżnianiu telefonów komórkowych nie radzę sobie kompletnie, a co dopiero… Nie wiem, czy znalazłszy się w Paragwaju (samemu) byłbym w stanie osiągnąć właściwy poziom tarnquillo… Chociaż kto to wie? Pozdrawiam! 😀

    Polubienie

  2. Chciałbym, żeby do Europy przemycono trochę takiego spokoju i uśmiechu. W Nowej Zelandii jest podobnie, na ulicy (no może nie w Auckland, ale w mniejszych miastach jak najbardziej!) nieznajomy potrafi się uśmiechnąć, a z rana przywitać – i od razu dzień wydaje się lepszy:)

    Polubienie

  3. Gdyby kiedykolwiek przeszło mi przez myśl wybrać się do Paragwaju to na pewno przypomnę sobie ten wpis 🙂 Jestem totalnie niezachęcony do skorzystania z tych jakże wątpliwych atrakcji.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s