Kulturowa mieszanka niewybuchowa – Encarnacion

Jeśli będziecie chcieli odwiedzić jezuickie ruiny bądź plantacje yerby, prawdopodobnie traficie do leżącego nad rzeką Paraną Encarnacion, największego miasta południowej części Paragwaju, przejścia granicznego z Argentyną i bazy wypadowej na powyższe atrakcje. Sami byliśmy tam tylko przelotem, ledwie dwie noce, ale wystarczyło, żeby dostrzec jedną rzecz. Encarnacion i jego okolice są inne, jakieś takie mało paragwajskie. Czemu? Paragwaj generalnie jest dość jednorodny kulturowo, wszędzie mieszanka kultury indiańskiej i kolonialnej, wszędzie metysi i garść Indian. A dojeżdżając do Encarnacion, między drzewami mignęła nam niewielka kopulasta cerkiewka. Tak, cerkiewka, taka nieduża, zwyczajna, pobielona, podkarpacka, jak w Międzybrodziu. Autobus szybko pomknął dalej, cerkiewka zniknęła, a ja zbierałem szczękę z podłogi.

Ukraińska cerkiew przy Plaza de Armas
Później się okazało, że w okolicy dawno temu osiedliło się sporo ukraińskich imigrantów. Stąd cerkwie po wsiach. I stąd spora cerkiew świętego Jerzego przy głównym placu miasta. Na tym nie koniec niespodzianek, okolica jest bowiem prawdziwym tyglem kultur. Część tego samego placu zajmuje ogród japoński, z typową japońską czerwoną „bramą”. Niby mogłoby to nic nie znaczyć, ot modny motyw w miastach świata. Ale kawałek dalej szyldy uliczne pokryte japońskimi krzaczkowatymi napisami, nie pozostawiają wątpliwości. Japończycy także w te strony migrowali i żyją do dziś.
Spaliśmy w taniej, przydworcowej hospodaje o dumnej nazwie „Hotel Germano”. Dodajmy do tego niedaleką wieś Hohenau, oraz słynący z basenów i nazisty Mengele hotel Tirol, który jest gdzieś w pobliżu. Więc tak, Niemcy też tu są. Ktoś jeszcze? Polacy, okolice Encarnacion są centrum paragwajskiej Polonii. Społeczność to równie stara jak ta z Brazylii czy Argentyny, choć znacznie mniejsza. Co roku w niedalekim Carmen del Parana organizowany jest festiwal polskiego imigranta, niestety byliśmy na miejscu w innej porze roku. Nam najbardziej rzucał się w oczy wszechobecny obrazek „Jezu ufam Tobie”, ale to chyba nowa moda, nie związana z miejscowymi Polakami. Dodajmy do tego Indian Guarani, Metysów i muzułmanów. Tak, też się zdziwiliśmy na widok sporego meczetu na jednym z przedmieść. Islam nie jest czymś często spotykanym w Ameryce Łacińskiej. Wszystkie te społeczności mniej więcej zlały się w jedną, współtworząc współczesny naród Paragwajski. Nie przeszkadza to jednak w kultywowaniu swoich zwyczajów i dumy z pochodzenia. Ot amerykańskie multi-kulti.

Miejscowi na prawo i lewo podkreślają, że to najfajniejszy region kraju. Wszak mają piaszczyste plaże nad rzeką, ruiny misji, plantacje yerby, most na Paranie, zadbane parki i największy karnawał w kraju „z prawdziwą brazylijską sambą”. Faktycznie, Encarnacion sprawia nieco lepsze wrażenie niż reszta kraju i gdybyśmy mieli mieszkać w Paragwaju, to właśnie tutaj. Jest bardziej zadbane, czystsze, wydaje się bezpieczniejsze, na ulicach nie widać broni jak w Concepcion, nie widzieliśmy też nigdzie śladu slumsów jak w Asunción. Spotkana starsza pani, usłyszawszy że byliśmy w Concepcion skierowała oczy ku niebu, załamała ręce i uznała, że jesteśmy szaleni. Przecież tam pełno bandytów i dzikich zwierząt! Nigdy tam nie była, ale wie co ludzie mówią i nigdy nie pojedzie. Powinniśmy od razu przyjechać do Encarnacion, tutaj jest ładnie, czysto i bezpiecznie. Poszlibyśmy na plażę, odpoczęli, zamiast narażać życie na północy. Ech, my turyści z Europy, nigdy nie wiemy co dobre!

Michał

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Kulturowa mieszanka niewybuchowa – Encarnacion

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s