Argentyńska Nekropolia – Recoleta

Każdy kraj, każde miasto ma swoje cmentarze. W zależności od kultury wspomina się zmarłych wspólnie, w samotności, może wcale, w konkretnym czasie albo cały czas, jedni płaczą inni cieszą się z przejścia bliskich do lepszego miejsca. W Buenos Aires znajduje się jedno z bardziej znanych na świecie miejsc pochówku – Cmentarz Recoleta. W przeciągu lat chowano w tym miejscu najbardziej znanych, ale także tych mniej, tworząc coś na podobieństwo oddzielnego miasta. Na mapie Buenos, jakby dziwnie to nie brzmiało, cmentarz stał się jedną z większych atrakcji.

Recoleta to nie jest zwykły cmentarz, nie w naszym polskim rozumieniu, nie ma tu właściwie miejsca na postawienie kwiatów lub płonących lampek na nagrobkach. To Necropolis, czyli miasteczko powstałe po wybudowaniu setek krypt, których wielkość zależała od funduszy i wyobraźni rodziny, najczęściej to niewielkich rozmiarów domki. Spoczywają tu poeci, pisarze, politycy, a to pozwala nam odrobinę porównać to miejsce do warszawskich Powązek. Cały teren to około 5 hektarów, trudno skończyć na krótkim spacerze. Alejki rozchodzą się w każdą stronę, a wzdłuż nich ciągną się szeregi krypt. Niektóre wydają się bardzo stare, zaniedbane i raczej już nieodwiedzane, te nieodnawiane straszą odpadającym tynkiem, dziurami i rozbitym szkłem. Wiele z nich nie ma już szybek zasłaniających wnętrze krypty, a to daje możliwości do zaglądania do środka. Czasem nie widać trumien, tylko schodki w dół, niektóre trumny otwierają się ze starości, duże warstwy kurzu i pyłu. Tylko czekać aż jakaś głowa albo ręka wypadnie przez spróchniałe, zamieniające się powoli w pył, deski.

Można się tutaj zatracić, w czasie i przestrzeni, podążając za datami i wyblakłymi zdjęciami. Bez względu, na który grób się spogląda, nowy, stary, to ich cisza wręcz przytłacza. Niektóre chciałyby sięgnąć nieba, a inne powalić na kolana rzeźbieniami i strzegącymi ich rzeźbami (pamiętając Doctora Who staraliśmy się nie mrugać, mimo że aż tak nie przypominały tych Aniołów) tworząc wspólnie kompilację piękna i brzydoty, strzelistości i bryłowatości, starego i nowego. Spacery po cmentarzach mają w sobie pewien urok, przyciągają i wywołują gęsią skórkę, kiedy z ostrożnością i gotowością do ewentualnej ucieczki zagląda się do grobów przez szpary lub szyby.  Pojedyncze trumny albo jedna na drugiej, tajemnicze i strome schody w dół, gdzie bardziej wyobraźnia rysuje kontury dalszych trumien niż oczy. Czasami pojawiały się urny, nowoczesne podejście rodziny, a może brak miejsc w rodzinnym grobowcu? Cisza i zaduma otaczają każdego odwiedzającego to miejsce, trzeba tylko umiejętnie słuchać, a patrząc na zbiory zdjęć w jednej z krypt, od najnowszych i pełnych kolorów, po te już blednące, można dostrzec całą historię danej rodziny, zamkniętą w tych kilkunastu podobiznach, w utrwalonych uśmiechach i błysku w oczach.

Błądząc pomiędzy kryptami można znaleźć elementy polskości. Nie szukaliśmy, biało-czerwona flaga po prostu przyciągnęła nasz wzrok. Wielka bryła, w której spoczywają polscy emigranci sprzed lat. Nie jest to rodzinny grobowiec, więc na umieszczonej płycie wymieniono wszystkich tutaj pochowanych. Idąc dalej w nieokreślonym kierunku trafiliśmy na grób Evity Peron, żony byłego prezydenta Argentyny. Ludzie wprawili nas w stan osłupienia stojąc w kolejce, by zrobić sobie zdjęcie z jej nagrobkiem. Uwielbiano ją za życia, uwielbiają i po śmierci, co jest niezrozumiałym dla mnie uwielbieniem dyktatury, która odeszła wraz z czasem.

Aśka

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Argentyńska Nekropolia – Recoleta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s