Autostopem w poprzek Argentyny, cz.1 – La Pampa

W Buenos Aires spędziliśmy o kilka dni za dużo. Wielkie miasta szybko męczą i kiedy przyszedł dzień ruszenia w dalszą drogę, powitaliśmy go z radością. Argentyna miała ukazać nam swoje mniej znane oblicze. Spalone słońcem wnętrze.

La Pampa – soja i świnki morskie

Pierwsze miasteczko za Buenos i start naszego stopowania – San Antonio de Areco. Słynie z gauchów, czyli lokalnych kowbojów, których specyficzna kultura dominuje cały argentyński interior. Gauchów nie spotkaliśmy, miasteczko w środku dnia wyglądało na wymarłe, tylko w sztucznym jeziorku chłodziło się kilku tubylców. Pan w sklepie sprzedając wodę opowiadał o polskich albo ukraińskich korzeniach swojej rodziny. Nie potrafił sprecyzować. Przyplątały się do nas psy i uparcie chciały z nami wyjechać z tej mieściny. Może ktoś inny je przygarnie.

Argentyńskie lato jest bezlitosne i mocno dało nam w kość na pampie, gdzie drzew zbyt wiele nie ma. Pamiętacie tą nazwę z podstawówki? Pampa to wielka równina, jeden z symboli Argentyny i źródło jej bogactwa. Rozciąga się od Atlantyku po góry Cordoby. Miejscowi z dumą podkreślają, że to jedno z najżyźniejszych miejsc na ziemi. Ciepły podzwrotnikowy klimat, regularne i umiarkowane opady, żyzne gleby, łagodne zimy, upalne lata. Idealne miejsce do rozwoju rolnictwa. To tutaj, znajdują się słynne na cały świat, wielkie monokulturowe plantacje. Bezkresne pola dojrzewającej soi, pszenicy, orzeszków ziemnych. Mieliśmy przyjemność mijać je przez pierwsze dwa dni drogi za Buenos. Metropolia dość gwałtownie przechodzi bowiem w owe plantacje, strefa przejściowa w zasadzie nie istnieje, przynajmniej jadąc na zachód.

Miejscowi identyfikują się z lokalnymi uprawami. Niejeden z dumą podkreślał, że te 50 kilometrów soi jakie mijamy to najlepsza soja w kraju, wiadomo, to Santa Fe. Inny, że nigdzie nie ma takich orzeszków ziemnych jak u niego w Rio Cuarto. Argentyna jest specyficzna, każdy region posiada jakąś swoją uprawę, z której słynie i miejscowi bezbłędnie przypisują miejsce do rośliny. Oliwki? To w La Rioja. Wino, brzoskwinie i śliwki? Wiadomo, Mendoza. Wszędzie specjalizacja i wielka skala. W Argentynie niewiele jest miejsca na małe, samowystarczalne gospodarstwa.

Pola uprawne ciągną się dziesiątkami kilometrów. Zaczynają się kilka metrów od drogi, po obu jej stronach. Skraj pól wyznacza drut kolczasty. Dla nas oznacza to graniczące z cudem znalezienie miejsca na namiot. Pierwszą noc śpimy na dziko, przy bramie jednej z estancias, tutejszych posiadłości plantatorów. Szukaliśmy miejsca przez pięć kilometrów, idąc wzdłuż ogrodzeń. Do estancii biegnie niewielka gruntowa droga, co daje wyrwę w kolczastym płocie. Przed bramą farmy, majaczącej kilkaset metrów dalej, rośnie stare drzewo. Nasz mały namiot zmieścił się akurat między nim a drutem kolczastym. Po drugiej stronie kilka koni ciekawie nas obserwowało.

Rano okazało się, że obserwowało nas coś więcej niż kilka znudzonych przeżuwaczy. Zaspana Aśka po wyjściu z namiotu szybko odkryła, że mieliśmy sąsiadów. Wiedzieliście, że w Argentynie żyją dzikie świnki morskie? Nie wierzyliśmy własnym oczom, gdy te futrzaste zwierzątka wesoło hasały po drodze obok nas, szybko uciekając w trawę na nasz widok. Dla takich chwil, człowiek podróżuje, dla tej dzikiej radości kiedy odkrywa coś niezwykłego.

Na pampie, co kilkadziesiąt kilometrów stoją niewielkie miasteczka, zawsze przytulone do skrzyżowania dwóch dróg i stacji benzynowej. Drogi przecinają tą krainę w sposób regularny, biegną zwykle równolegle i prostopadle do siebie. Na równinie nie trzeba było zanadto kombinować z układem szlaków.

Autostop okazał się działać znakomicie. Nikogo tu nie dziwią stopowicze, w wielu miasteczkach kraju widok normalny na wylotówkach. Przez to bywa „tłoczno”, czasem trzeba ominąć kilka łapiących osób aby znaleźć miejsce dla siebie. Ale też i wiele osób się zatrzymuje. Angielski nie jest popularnym językiem, przez co nasz hiszpański szybko przybiera formę „komunikatywny”. Kierowcy wprawdzie trochę się śmieją, gdy wyciągam z kieszeni słownik, ale przynajmniej możemy się dogadać. Poza wybranymi punktami, Argentynę odwiedza niewielu cudzoziemców, przez co często jesteśmy dla miejscowych atrakcją. Co jakiś czas ktoś robi sobie z nami zdjęcie, jak kobieta prowadząca z dzieckiem na kolanach, czerwone, rozpadające się Renault. Stare Renault to chyba najpowszechniejsze samochody kraju, są wszędzie, niczym kiedyś Maluchy w Polsce. Przeżera je rdza, ale wciąż pokonują setki kilometrów trasy.

W trasie spaliśmy na dziko, ale w miasteczkach Argentyny często można znaleźć kampingi. Ciekawe zjawisko, praktycznie każde większe miasteczko posiada kamping miejski, czasem w najmniej spodziewanym miejscu, jak środek blokowiska. Zwykle śmiesznie tani, ogrodzony betonowym murem lub płotem z drutu kolczastego. Zawsze znajdziemy tam betonowe lub murowane grille, będące stałym punktem programu tutejszego wypoczynku. W Argentynie popularny jest wypad samochodem z całą rodziną na kamping, czasem gdzieś dalej, a czasem do sąsiedniego miasta. Po kampingach biegają psy i dzieci, często ktoś wyciąga gitary czy bębenki, wszędzie piecze się asado i leje wino. Sielanka i beztroska, leniwy sposób na weekend. Nikomu nie przeszkadza, że czasem, jak w Rio Cuarto, kamping otaczają szare bloki. Nie o przyrodę tu chodzi, nie o widoki. A o atmosferę kampingu samą w sobie, miejsca wypoczynku i radosnego lenistwa. Jest to piękne na swój sposób.

Szybko przyzwyczailiśmy się też, do widoku stopowiczów podróżujących z metalową kratką do grilla przypiętą do plecaka. Na kampingach trzeba mieć własną.

cdn.

Michał

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Autostopem w poprzek Argentyny, cz.1 – La Pampa

    • Pola same w sobie nie są przesadnie fascynujące, choć ich widok początkowo robi wrażenie. W Europie nie ma tak wielkich upraw. Za to miasteczka pomiędzy nimi, cóż, tyle że są, niczym się specjalnie nie wyróżniają na pierwszy rzut oka. 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s