Tam, gdzie rządzi diabeł – Potosi

Miasto Potosi to jedno z tych miejsc w Boliwii, do których albo się jedzie albo się je omija. Słynie w sumie tylko z jednej rzeczy, którą jest wielka kopalnia srebra, której szyby tworzą sieć tuneli w jednej wielkiej górze. Dotarliśmy tu prosto z Uyunii, zmęczeni wielogodzinną drogą, w której autobus pokonywał górskie drogi. Do Potosi wjeżdża się pod górę, miasto stoi zbudowane z cegieł i czerwonych pustaków i leży na wysokości 3967 m. n.p.m. Szczególnie ostatnia kwestia jest istotna dla przybyszów z innych krajów, każdy nasz krok z dworca do centrum miasta okraszony był łapczywym łapaniem powietrza. Spacerując po Salarze nie odczuwaliśmy aż tak wysokości, na której się znajdowaliśmy, a tu już tak. Każdy krok okazywał się wysiłkiem, a jeden wdech nie starczał na zaspokojenie potrzeb płuc.

Jedna z legend głosi, że jeszcze przed przybyciem Hiszpanów do Boliwii pewien pasterz wypasał owce na zboczach wysokiej góry. Zwierzęta miały tu co jeść, więc przygotował sobie obóz i rozpalił ogień, by przegonić mroki nocy. To właśnie przez to ognisko i ciepło, które wytworzyło polała się rzeka srebra. Tu zaczyna się historia wydobyci srebra w Cerro Rico i rozwoju miasta górniczego o tej samej nazwie. Wydobycie prowadzone było rabunkowo, co ostatecznie doprowadziło do wykorzystania praktycznie wszystkich dóbr naturalnych. Dobrze rozwijające się miasto zaczęło podupadać i nawet teraz, kiedy nie utrzymuje się tylko z górnictwa widać, że nie dzieje się dobrze. Miasto rozwija się też turystycznie organizując wycieczki w głąb kopalni. Zdecydowaliśmy się na to, chcieliśmy zobaczyć, w jakich warunkach w XXI wieku pracują boliwijscy górnicy.

Każda wycieczka do wnętrza jednego w setek szybów rozpoczyna się przy jednym z sklepów dla górników. W tym miejscu zaopatrujemy się w kilka podstawowych rzeczy: worek z liśćmi koki (pomagają na chorobę wysokościową, ale też żute z cukrem zapobiegają uczuciu głodu), oranżada (która czasem jest jedynym posiłkiem górnika i dostarcza mu energii), specjalne papierosy, które są grubsze od zwykłych i zawierających cynamon (podobno dobrze działa w sytuacji wdychanych przez ludzi pyłów). Można tu też dostać buteleczki ze spirytusem czy też dynamit.

Przygotowanie do wejścia polega na założeniu ochronnych, szerokich spodni na gumce i podobnej do nich bluzy. Istotne są oczywiście też ciężkie gumowce, ale najpierw z workami foliowymi na stopach, a do tego kask z latarką. Nasze zakupy każdy wpakował do parcianego plecaka i można było ruszać.

Wejść do kopali jest bardzo wiele. Rabunkowe wydobycie, brak jednej spółki zarządzającej wydobyciem powoduje powstawanie labiryntu szybów i ich odnóg. Górnicy kopią tak jak prowadzi ich żyła i można tylko się zastanawiać czy kiedyś dojdzie do zapadnięcia się góry w sobie. Górnicy zrzeszają się w małych spółdzielniach, które z ich składek później wypłacają im niewielkie renty. Za pracę nikt im nie płaci, zarabiają tyle ile sami wypracują, to znaczy ile spędzą godzin w szybie, na jaką rudę trafią i ile uda im się sprzedać. Pracują zwykle w małych grupach i przewodzi im najbardziej doświadczony górnik. Potrafią spędzać „w górze” całe dnie i nie wychodzić na zewnątrz, a zarobki i tak mają niewielkie. Dla przykładu pomocnicy, za wywiezienie dziesięciu wózków mają płacone 100 Bob. Jeden wózek waży około 1,5 tony.

Główna zasada odwiedzania kopalni brzmi „górnicy mają pierwszeństwo, oni tu pracują” i już od wejścia zaczyna ona funkcjonować, kiedy schodzimy pod ściany, żeby zrobić miejsce wózkom pełnym worków. Każdy krok w głąb góry sprawia, że robi się coraz cieplej, a powietrze staje się gęstsze i cięższe. Otacza nas coraz głębszy mrok, a światło rzucane przez latarki tylko pobudza wyobraźnię. Korytarze raz są węższe, później znów szerokie, wysokie, gdzie nie szura się kaskiem po sklepieniu albo tak niskie, że trzeba zgiąć się w pół, w jednym miejscu nawet się czołgaliśmy. Ten ostatni szlak doprowadził nas do miejsca wyjątkowego, do świątyni Diabła, dobrego wujka Tilo.

Przewodniczka wprowadziła nas w świat, o którym do tej pory nie mieliśmy pojęcia. Tu, pod ziemią diabeł odgrywa duże znaczenie i znosi się mu dary. Bóg rządzi na niebie i tym, co jest na ziemi, wewnątrz góry jego wzrok już nie sięga, a władzę zdobywa diabeł, któremu górnicy za bezpieczną pracę, sukcesy znoszą dary, czyli to co mają – papierosy, spirytus i liście koki. Górnicy wierzą, że zobaczenie Tilo z palącym się papierosem, kiedy rozpoczynają pracę, przyniesie im szczęście. Dlatego też, Sol, nasza przewodniczka, zanim pójdziemy dalej zamaszyście zaciąga się papierosem i wkłada go w jego usta.

Szliśmy przed siebie i tylko Sol wiedziała, gdzie jesteśmy i jak mamy wyjść. Ciemność, odskakiwanie przed nadjeżdżającymi wagonikami i te wyłaniające się z ciemności zmęczone pracą twarze. Patrzenie na ciężką pracę ludzi, którzy dzięki temu utrzymują swoje rodziny, ale też niszczą swoje zdrowie. Nie ma tu prądu, wentylatorów, komunikacji, najnowszych technologii, liczy się siła woli i mięśni, które kilofami rozbijają skały. Każdy zdany jest na siebie i swoje siły, w ciemności rozpraszanej tylko światłem latarki.

Po kilku godzinach wędrowania po tunelach, kiedy ujrzałam słońce, byłam szczęśliwa i zmęczona. Co zatem czują górnicy po 8-u, 10-u czy 12-u godzinach ciężkiej pracy? Widzieliśmy tylko ułamek z ich życia, z przeciętnego dnia pracy, a oni codziennie schodzą w ciemności i oddychają ciężkim i pełnym pyłów powietrzem. Widzę te zmęczone i brudne twarze, z wypchanymi policzkami kulkami z koki i blady uśmiech na wspomnienie sobotniej dyskoteki.

Wyszliśmy na słońce, płuca z radością wciągały chłodne powietrze. My stąd odjedziemy, to była tylko przygoda, wartościowa i poszerzająca horyzonty. To coś, co wpłynęło na nasze postrzeganie świata, coś, co już nas nie opuści, ale to wciąż była tylko przygoda, a oni tu zostaną i będą nadal pracować.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s