Do zobaczenia Szkocjo!

Nadszedł ten dzień. Dzień, w którym po raz kolejny wyjeżdżamy z miejsca, które było przez długi czas naszym domem. Szkocja była nim przez blisko dwa lata. Początkowo dzika i nieznana, z czasem stała się swojska i taka na co dzień. Nie zawsze było fajnie i miło, czasem było smutno, ale i tak będę tęsknić. I…

Z wyspy na wyspę, to i na kolejną wyspę!

Upragniony urlop. Ponad tydzień beztroski. Bardzo długo zastanawialiśmy się, w jakie miejsce się udać. W grę wchodził namiot i łazikowanie. Pierwszy pomysł: jedźmy do Hiszpanii! Po trzecim dniu naszej wyprawy, kiedy to wszystko było mokre (my, plecaki, śpiwory i świat) zaczęliśmy zadawać sobie pytanie jak to się stało, że zamiast do Santander, pojechaliśmy na Wyspę…

Szkockie góry – Schiehallion

Plan był prosty i powstał szybko i spontanicznie. Pakujemy plecaki i ruszamy na dwa dni na Schiehallion. Dlaczego właśnie tam? Będąc na Ben Vrackie był to szczyt, który przyciągał wzrok. Piramida, stożek, wyglądał niesamowicie. Normalnie jest to wycieczka na jeden dzień, my nie mamy samochodu, więc czas dojazdu i powrotu uzależniamy od dostępnej komunikacji. Pierwsza…

Nad Morzem Północnym – Arbroath

Morze Północne – brzmi to całkiem groźnie. Na pewno mroźnie, ale wierzcie lub nie, nie zawsze tak jest. Czasami mam wrażenie, że jest ono czasami cieplejsze niż Bałtyk latem. Dlaczego Arbroath? Były trzy powody, może jakbym się zastanowiła, to i coś więcej. Po pierwsze: wolny dzień do zagospodarowania. Po drugie: rejsy łodzią motorową wzdłuż wybrzeża…

Tęskno do gór – Ben Vrackie

Cóż poradzić – jesteśmy uzależnieni od gór, od wędrówek, od bycia w drodze. Najpiękniejsze jest to, że czasem nie trzeba wyjeżdżać gdzieś daleko, by poczuć się właśnie jak zdobywca nowej ziemi. Ben Vrackie był chyba pierwszą górą, na którą wyszliśmy po przeprowadzce do Szkocji. Szczyt położony stosunkowo niedaleko, prowadzi na nią dobrze wyznaczony szlak z…

Dunkeld

Wycieczka do Dunkeld należała do tych jednodniowych, zimowych i spacerowych. Bez pośpiechu, w miarę w określonym kierunku. By coś zobaczyć i wyrwać się ze swojego miasteczka, z którego ruszyliśmy zwykłym miejskim autobusem. Nie za wcześnie, ale też nie za późno.

St Andrews

Miasteczko słynące z uczelni, w sumie jednej z najlepszych na wyspach. Znajdujące się nad morzem. Czy trzeba nam było innej zachęty? Wystarczył nam jeden wolny dzień, padło na 9 stycznia 2014 roku. W Szkocji byliśmy już trzy miesiące, więc trzeba było zacząć poznawać okolicę bliższą i dalszą.